Babcia, niania, czy....??
-
04-01-2007
- O tym, że kobiety, a także kobiety-matki pracują nie jest dla nikogo juz nowością. Problem pojawia się w momencie kończy sie urlop macierzyński i kobieta staje przed wyborem - zostać z dzieckiem czy wrócić do pracy. Najczęściej decyzja dyktowana jest względami finansowymi rodziny, bo nie każda matka, a właściwie powinnam napisać tylko niektóre matki mają tą wygodę by nie przejmować sie sytuacja finansową. Powrót do pracy dyktowany - jak by nie patrzeć - koniecznością, narzuca na nas podjęcie jeszcze jednej ważnej decyzji: z kim zostawić naszego malucha. Jesteśmy w idealnej sytuacji, gdy mamy w pobliżu, kogoś bliskiego kto może nam zająć sie dzieckiem - mamę, teściową czy siostrę. Sytuacja komplikuje się, gdy pozostają tylko dwie opcje - niania czy przedszkole.
Jeśli jest nas stać na nianię pozostaje tylko problem w znalezieniu odpowiedzialnej i najlepiej zaufanej osoby. Najprościej jest popytać wśród znajomych i zatrudnić już "sprawdzoną" nianie, choć myślę, że brak zaufania, strach i niepewność i tak nie opuści nas przez pierwsze kilka dni, dopóki sami nie przekonamy sie, że dziecku "nie dzieje sie krzywda".
Żłobek, czy przedszkole dla wielu rodziców jest koniecznością. Dla mnie osobiście takie placówki przez długi czas kojarzyły sie zapłakanymi dziećmi, jedną nie do końca dającej sobie rade z gromadką dzieci wychowawczynią i ciągłymi dziecięcymi chorobami "przynoszonych" z przedszkola. Nie wiem, dlaczego taki obraz przedszkola istniał w mojej wyobraźni, bo osobiście spędziłam w przedszkolu 4 dni, a moja mama była ze mną i moim rodzeństwem dopóki nie poszłam do szkoły. Nie tylko dla mnie jest to nie miłe doświadczenie, bo do dziś znam wielu dorosłych już ludzi, którzy mają obrzydzenie do budyniu, czy kisielu wyniesione właśnie z przedszkola.
Teraz jest inaczej. Dziś mam inne wyobrażenie przedszkola. Kolorowe ściany, wesołe dzieci i wychowawczyni, wierszyki, piosenki... i chyba tylko "dziecięce choroby" i kisiel zostały. Mój chrześniak i jego siostra chodzą do przedszkola - lubią je, dobrze się tam bawią, dużo uczą. Moje przekonanie do przedszkola też się zmienia. Myślę, że moje dzieci też tam pośle. Nabiorą tam więcej pewności siebie, naucza się współpracować z innymi dziećmi, nabiorą umiejętności zabawy w grupie, ale i zdrowej rywalizacji. Nauczą się odpowiedzialności, choć trochę samodzielności i zaradności - tych wszystkich cech i zachowań, których nie do końca jesteśmy w stanie nauczyć dziecko, kiedy spędza ono większość czasu z dorosłymi.
Myślę, że przedszkole, to szkółka życia, duży sprawdzian dla małego człowieczka, dobre przygotowanie do późniejszej nauki w szkole. Moja refleksja na koniec... nie bójmy sie przedszkola, dużo sie tam zmieniło, jeśli nie jesteśmy o tym przekonani, dajmy szansę dziecku - nasze przekonanie może się zmienić, a dziecko będzie bardziej szczęśliwe - a przecież o to chodzi:)
Pozdrawiam - Ciocia Ewa
Dodaj komentarz
Komentarze do wpisu
-
diana
05-01-2007 @13:56 - Jeśli tylko się da to oddam dziecko do przedszkola. Sama od "żłobka" rozpoczęłam edukację i na złe mi to nie wyszło.
-
g
05-01-2007 @14:12 -
jakiego "siećkolka"?
ja zacznę od opiekunki
-
ciociaewa
05-01-2007 @22:30 - Przepraszam za usunięty komentarz, z ciekawości kliknęłam w inkonke i... zniknęło. Głupio mi. Piszcie. Więcej się to nie powtórzy... obiecuje
-
Vikinga
07-01-2007 @16:49 - Moja corcia najpierw zajmowala sie moja Mama na zmiane z tesciami, ja spokojnie wrocilam do pracy, Mala byla caly czas zdrowa. Od grudnia poszla do przedszkola (ma prawie 2,5 roku) i sie zaczelo. Choroba za choroba, niechec do przedszkola, itd. Jeszcze troche poczekam, ale jesli tak dalej pojdzie to ja chyba stamtad zabiore.
-
Kasiach
16-04-2007 @12:08 - o żłobkach się trochę nasłuchałam i nie oddam syna za żadne skarby ale do przedszkola pójdzie sam kontakt z dziećmi jest ważny ale nie tylko...






