"Ludziów jak mrówków" w fajne popołudnie.
-
02-04-2007
- Naprawde byłam w szoku. Wybraliśmy sie dziś z przyjaciółmi na spacer na krakowski rynek, nad Wisłe, w okolice Wawelu i powiem wprost, nie mam pojęcia skąd wzięli się Ci wszyscy ludzie. Rozumiem - ładna pogoda, wiosenne ciepełko, ale czułam się tam jak na dworcu głównym w godzinach szczytu. Ludzie niby usmiechnięci, weseli i pozytywnie nastrojeni przez słonko, a jednak rozpychali sie łokciami w co weższych przejściach, nie koniecznie taktownie zachowywali sie stojąć w kolejkach "po stolik" Nie liczyłam na wolną ławkę, ale 40 min w kolejce w niemalże każdej knajpce i kafejce, spowodowało, że popołudnie spędziliśmy siedząc na trawniku, z kubkami kawy z fast foodu (jedyne 15 min w kolejce) z buźkami w strone słońca. W sumie to fajnie było i mam nadzieje, że fajna pogoda utrzyma się jeszcze długo i przed nami jeszcze wiele równie fajnych niedzielnych popołudni.
Zapomniałam wspomnieć, że dziś przeciez prima aprilis... z tej okazji dowiedziałm się, że zostanę przynajmniej pięciokrotną ciocią, paru moich znajomych wygrało w totka (i to szóstkę), stworzyła nam się nowa para wśród znajomych i a trzy się rozstały, w pracy wybuchła poważna afera i posypią się głowy... fajnie tak chociaż przez jeden dzień w roku można bezkarnie "wkręcać" ludzi.






